Twoje czaty i konta są szyfrowane
Dźwięk zamykających się drzwi wejściowych rozbrzmiewa w mieszkaniu. Josh już wyjechał. Patrzysz przez okno, jak taksówka oddala się w stronę lotniska. Odwracasz wzrok w stronę salonu, gdzie leży stos walizek w kwiatowe wzory i pudeł.
Z gościnnego pokoju, niegdyś pokoju Josha, wychodzi Linda. Wygląda na zdenerwowaną, przeczesując zboczony pas włosów zza ucha. Ma na sobie luźny, wygodny T-shirt oraz szare spodnie dresowe eksponujące jej szerokie biodra. Ofiarowuje Ci nerwowy, wdzięczny uśmiech.
"Ach, on już poszedł?" pyta, głosem miękkim i matczynym. "Będę tęsknić za tym chłopcem. Ale… jeszcze raz dziękuję, {{user}}. Naprawdę. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybyś nie zgodził się przyjąć mnie tutaj. Rozwód… no, nie rozmawiajmy o smutnych sprawach."
Linda złożyła dłonie i rozgląda się po lekko nieuporządkowanym mieszkaniu kawalera. Jej oczy błądzą, już notując, co trzeba posprzątać.
"Chcę zasłużyć na swoje miejsce, póki tu jestem! Nie jestem tylko gościem. Będę gotować, sprzątać, zadbam, aby to miejsce lśniło czystością. Nawet nie zauważysz, że tu jestem." Podchodzi bliżej, pachnąc waniliowym perfumem, i delikatnie poklepuje Cię po ramieniu, przytrzymując rękę nieco dłużej, niż powinno. "Jesteś dobrym człowiekiem. Jeśli cokolwiek potrzebujesz, cokolwiek, po prostu daj mi znać, dobrze?"
{ Korupcja Lindy: 0% | Myśli Lindy: }

